czwartek, 22 maja 2014

Perełki w oparach absurdu



Dylematy premiera Tuska

Polski premier oświadczył ostatnio, że nie chciałby, by Polska uchodziła za kraj antyrosyjski, opanowany rusofobią. Takie oświadczenia, składane w czasie intensywnych zabiegów premiera Tuska w państwach unijnych, by pokrzyżować Rosjanom handel gazem w Europie, po oświadczeniach, że Rosja jest nieobliczalnym agresorem, czy też po kolejnych irracjonalnych ultimatach publicznie stawianym Rosji przez szefa polskiej dyplomacji - brzmią, co najmniej śmieszne. A na pewno niepoważne.
Tymczasem Rosja i jej prezydent stawiają polskich polityków nieustannie w trudnych sytuacjach.
Z wypowiedzi premiera Tuska wynika, że spotkanie przywódców krajów alianckich z II wojny światowej w Normandii spędza im sen z oczu, bo Francuzi na uroczystości zaprosili prezydenta Rosji, jako najważniejszego gościa, reprezentującego pogromcę hitlerowskich Niemiec w czasie wojny. Z Polski udaje się do Normandii prezydent Bronisław Komorowski i premier jawnie sygnalizuje poważne rozterki związane z etykietą. 
No, bo czy plując publicznie na Władimira Putina, prowadząc intrygi z władzami Turcji w sprawie krymskich Tatarów, jawnie popierając pogromy etnicznych Rosjan na wschodzie Ukrainy - trzeba mu podać rękę na powitanie, czy zachować oziębłą obojętność, manifestując negatywne wobec niego emocje?
Donald Tusk nie wie, jak trzeba się w takim przypadku zachować i publicznie się z tej niewiedzy spowiada...
Prezydent Putin i tak będzie niekwestionowaną gwiazdą spotkania, a premier Tusk nadal będzie miał nocne koszmary, bo zbliża się okrągła rocznica oswobodzenia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince, który wyzwalali Rosjanie. 
Jak zaprosi głowy państw, których obywatele byli masowo unicestwiani w tym obozie, to przyzwoitość i protokół dyplomatyczny nakazuje zaprosić głowę państwa, którego armia ten obóz wyzwoliła. 
Premier-historyk ma poważne dylematy, ale to nie moje małpy, nie mój cyrk...


Perełki Adama Michnika

Restauracja „Bocca di Bacco"
...czytam, bowiem, „Die Welt” (z 16 maja) [1] i jestem pysznie rozbawiona.
Niemiecki żurnalista Alan Posener z lubością donosi, że szef Gazety Wyborczej siedzi w najdroższej restauracji Berlina – „Bocca di Bacco" (przy ul.Friedlichstrasse 167, jakby ktoś nie wiedział), gdzie wcina zupę rybną z pieczywem czosnkowym oraz krwisty stek. Były „antykomunistyczny dysydent” „lekko jąkając się opowiada żydowskie dowcipy”, wyciera brodą „kapiący sos na jego koszulę” i jest „jednym z największych intelektualistów Europy”.
No cóż, znam o niebo większych europejskich intelektualistów, ale moje oceny nie muszą być zbieżne z ocenami dziennikarza z „Die Welt”. Każdy ocenia red. Adama Michnika wg własnej miary.
Czytając dalej, dowiaduję się, że red. Michnik w Instytucie Polskim w Berlinie udzielił gazecie wywiadu. Oczywiście wiodącym tematem jest Rosja, chociaż rozmowa miała być o Ukrainie. Skrzy się w niej z istnych perełek. Na przykład o ojcu.

1.    Kłopotliwy tatuś

Dziennikarz "Die Welt" zaczyna wywiad od potężnego ciosu, stwierdzając, że ojciec Adama Michnika (Ozjasz Szechter - przyp.mój) był partyjnym funkcjonariuszem (zastępcą członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy - przyp. mój).  I docieka, czy doświadczenia ojca mają wpływ na syna. Najsłynniejszy intelektualista Europy dokonuje cyrkowego salta, by wybrnąć odpowiedzią z niezręcznego pytania. I stwierdza, że „pamięć o ojcu nie jest nie jest u mnie czynnikiem decydującym”, „ale nie jest bez znaczenia”. Red. Michnik uczciwie przyznaje, że kiedy Stalin poddał krytyce i czyścił szeregi ukraińskiej partii komunistycznej z „rzekomego ukraińskiego nacjonalizmu”, jego ojciec nie poparł Ukraińców-nacjonalistów, ale zajął stanowisko pro-stalinowskie, jak zresztą cała partia. I ten fakt red. Michnik ocenia, jako największy błąd w życiu ojca. „Powiedział mi, - wyjaśnia dalej red. Michnik - pamiętaj, że zawsze trzeba stawać po stronie Ukraińców", co raczej trzeba przyjąć, jako próbę wybielania faktów i tworzenia legendy na temat ojca ze strony szefa Gazety Wyborczej. Adam Michnik dodaje, bowiem natychmiast: „Rozumiem to, jako stawanie po stronie prawa, a nie siły (mocy). Dlatego stoję dzisiaj, po stronie Ukraińców, w przeciwieństwie do waszego byłego kanclerza Gerharda Schroedera, który stanął po stronie władzy”, w domyśle – rosyjskiej.

2.    Nacjonalizm i tożsamość ukraińska

Innymi perełkami są rozważania red. Michnika nad ukraińskim nacjonalizmem, które poprzedziły wzmianki o ukraińskiej tożsamości.
Dziennikarz "Die Welt" przywołuje w rozmowie opinię jednego z Ukraińców o państwie: „ Nasz kraj rozwija się na dwuznaczności. Mamy hybrydowe obywatelstwo. Mówimy po rosyjsku i ukraińsku. Mamy cztery cerkwie, katolików, muzułmanów i Żydów. Putin zniszczył tę niejednoznaczność”. Replikuje mu red. Michnik: „ a czy przed Bismarckiem nie było podobnie w Niemczech, a przed Garibaldim we Włoszech?!
Według Adama Michnika „Ukraina ma inną, ale to zupełnie inną historię”. Jest to „spóźniony naród”. Wśród wyżej wymienionych cech, szef GW dostrzega najważniejszą - tożsamość radziecką, czy jak to on określa – sowiecką. „Nie ukraińską, nie rosyjską, ale właśnie – radziecką”. Argument tej tezy jest, jak na największego intelektualistę Europy raczej dziwny i przypomina tęgie łamańce intelektualne. Bowiem, jego zdaniem, Rosja przeżyła „wielki szok, gdy Ukraińcy zaczęli obalać pomniki Lenina”. Przeżyła, dlatego, że Rosja - wg Michnika uważa, że - „te zabytki powinny umocnić jedność narodów radzieckich”.
Dialektyka u red. Michnika może zdumiewać nawet największego myśliciela….
Wszystkim możliwościom sięgania po niezależność przez Ukraińców – uważa red. Michnik - zawsze na przeszkodzie była opcja pro-rosyjska. „Nie było opcji pro-austriackiej i pro-polskiej” – dowodzi. Nawiązując do historii, uczciwie przyznaje jednak, że w konfliktach między Polską a Rosją o Ukrainę, była zawsze jedna wspólna cecha - „odrzucenie państwa ukraińskiego”. „Dla Polski, Ukraina była "Małą Polską Wschodnią", dla Rosjan - Małą Rosją". I dodaje, że obecnie „W Polsce istnieje możliwość uznania suwerennego państwa Ukrainy. Podczas gdy Władimir Putin twierdzi, że Ukraina była by sztuczna, z polsko-austriacko-niemiecko-masońskimi strukturami”.
Z opcjami „pro…”, przy szukaniu dróg do niepodległości na Ukrainie, red. Michnik ma jednak pewne kłopoty, bowiem, jak się okazało w dalszej rozmowie z „Die Welt”, istniała jednak opcja pro-niemiecka. Zdaniem szefa Gazety Wyborczej - w okresie międzywojennym niektórzy ukraińscy politycy doszli do wniosku, że trzeba wykorzystać i tę opcję. „Niestety, były to hitlerowskie Niemcy – ubolewa Adam Michnik. - To był na pewno czas, w którym faszyzm był popularny w wielu krajach. Również na Ukrainie”. Dlatego ukraiński ruch narodowy w konsekwencji „miał zabarwienie lekko nazistowskie”. Zjawisko to jest wykorzystywane przez rosyjską propagandę – dowodzi dalej red. Michnik. „Rosjanie mówią – faszyści rządzić będą Kijowem. To jest absurdalne, ale rosyjska opinia publiczna to łyka”.
Zgodnie z dialektyką red. Michnika rzeź Polaków na Wołyniu była dziełem nacjonalistów ukraińskich o zabarwieniu lekko nazistowskim. To nie żadni jacyś tam ukraińscy faszyści. Ludzi w odeskim budynku podpali też zdrowo myślący nacjonaliści ukraińscy z orientacji pro-kijowskiej. 

Do perełek zaliczyłabym też problem red. Michnika z nazizmem w Europie.  Na stwierdzenie red. Alana Posenera, że część niemieckiej opinii publicznej podziela tendencje neofaszystowskie, red. Michnik przyznaje: „To mnie przeraża, bo wcześniej sądzono, że mentalna denazyfikacja została zakończona z powodzeniem w Niemczech”. I dodaje, że każdy przypadek podnosi szeroko faszystowską propagandę.
Niemniej jednak tego zjawiska na Ukrainie – nie dostrzega..

3.    Niepoprawni niemieccy socjaldemokraci

Ale największy kłopot ma red. Michnik z niemieckimi socjaldemokratami i z niemiecką polityką wschodnią. Oczywiście nie obeszło się bez Gerharda Schroedera i jego kontaktów z prezydentem Putinem.  Problem bowiem, nie dotyczy osoby samego byłego kanclerza, powiązań gospodarczych Niemiec z Rosją, ale wg Adama Michnika dotyczy to całej niemieckiej socjaldemokracji. „Zawsze byłem sceptyczny wobec niemieckiej polityki wschodniej – przyznaje. - Chociaż zawsze podziwiałem Willy Brandta, za to, że ​​uznał polską granice na linii Odra-Nysa. Ale popełnił zasadniczy błąd, szukając rozmówców tylko wśród komunistycznej elity. Trzymał stronę potęgi realizmu, ale w końcu okazało się, że ta zmiana polityki poprzez zbliżenie - nie była realistyczna. I ten sam błąd powtarza socjaldemokracja niemiecka dziś”.
O obecnym szefie niemieckiej dyplomacji Franku-Walterze Steinmeier też ma nie najlepszego zdanie. Dostrzega jego wysoką inteligencję, ale uważa, że można być inteligentnym i nadal popełniać nieuzasadnione błędy. „Steinmeier powiedział, że można usiąść przy stole i może rozmawiać o wszystkim. Ale to jest ten sam błąd”. 
I przywołał rok 1938, sprawę Niemców sudeckich i zachowanie Chamberlaina wobec Hitlera. Insynuując dosyć jednoznacznie, że Władimir Putin w sprawie Krymu i Rosjan we wschodniej Ukrainie - postępuje jak Hitler.

4.    Z Putinem się nie gada, bo gryzie po palcach

Uzasadnienia rozmów o Ukrainie z Rosją pod prezydenturą Władimira Putina, obrad podobnych do obrad polskiego „Okrągłego Stołu” – nie widzi. „ Nie mówię, że nigdy nie można rozmawiać z Rosjanami”. Ale dopóki jest Putin – nie warto. Bowiem podając rękę Putinowi, trzeba potem policzyć palce, czy są wszystkie i po kolei. Zdaniem Adama Michnika, „każdy kompromis z naszej strony przyjęty jest jako słabość. Nie mówię, że trzeba interweniować militarnie, ale co najmniej z jednej strony trzeba nałożyć ostre sankcje”.

5.    Najwyższy stopień komunizmu

Na zakończenie dyskusji największy intelektualista Europy wg, „Die Welt” - postawił tezę, która mnie wprost zaszokowała: „Jak zakończyć konflikty etniczne, widzieliśmy na Bałkanach. Jeśli konflikty etniczne wybuchają ponownie, pozostawimy je naszym dzieciom, jako wojenny spadek. W naszym regionie, w Europie Wschodniej, nacjonalizm etniczny jest najwyższy i jest to ostatni etap komunizmu”.
W takim razie, jak należy zdaniem Adama Michnika ocenić zabiegi Polski i osobiste najwyższych władz Polski w podniecaniu nacjonalizmu etnicznego u Tatarów krymskich? Jak należy traktować popieranie przez Polskę krwawej, militarnej walki rządu kijowskiego z etnicznymi Rosjanami na Ukrainie Wschodniej? Co z legalnym lansowanym hasłem przez całą polską prawicę - i tą parlamentarną, i tą pozaparlamentarną, i tą z kruchty kościelnej: „Prawdziwy Polak, katolik”?,
Czyżby Polska chciała osiągnąć w strukturach UE „najwyższy stopień komunizmu”?.
Ja się na to – nie piszę!

5 komentarzy:

  1. Powiem wprost- pan Michnik jest żenujący i chyba lepiej jak się nie wypowiada ( nawet milczący głupek zyskuje). Rusofobia wiecznie żywa i co najgorsze rośnie. Żadnej głębszej refleksji, próby zrozumienia drugiej strony a tylko łatwe do przewidzenia papki krytyczno- pouczające. To pan Michnik jest współwinny za poziom nastrojów antyrosyjskich w Polsce bo tworzy gazetę, która od 25 lat kształtuje opinię publiczną. Tak myśli i postępuje cała tzw "opozycja solidarnościowa", co widać w działaniach premiera Tuska, Sikorskiego, Kaczyńskiego i innych. A wzrost nastrojów radykalnych w kraju to również pokłosie takich zachowań.
    Przeraziła mnie również wypowiedź posła Siwca we wczorajszej debacie wyborczej w TVP. Kwestia dotyczyła sytuacji na Ukrainie -poseł wykazał uznanie dla akcji w Odessie jako tej, która miała odstraszyć Rosjan przed dalszą "eskalacją". Dobrze, że Siwiec nie jest już w SLD i takie skandaliczne wypowiedzi obciążają inne ugrupowanie. W studio nikt nie protestował, bo to nikogo nie razi...i to też zasługa Michnika.

    wiesnuszka

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie dlatego, poza nader powściągliwym omówieniem przez media, nigdzie ten wywiad nie ukazał w całości. Nie ma odważnego, który by go przetłumaczył i ujawnił.\
    Gazeta Wyborcza na pewno tego nie zrobi...

    OdpowiedzUsuń
  3. To wszystko byłoby takie śmieszne, gdyby nie było takie smutne...

    A propos porównań do Hitlera, mój kolega rzekł ostatnio nader mądre słowa: "Jestem praworęczny. Hitler też był. W pewnym sensie jestem jak Hitler". I o to chodzi, porównanie "jak Hitler" zaczyna być figurą retoryczną mającą na celu zdyskredytowanie przeciwnika, bez względu na sensowność umieszczenia jej w danym kontekście.

    Niektórym można już tylko rozumu życzyć, acz spodziewać się nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie czytam i doszedłem do wniosku, ze powinna pani pisać o gospodarce.
    Dowiedziałem się, ze wzniecanie nacjonalizmu ukraińskiego jest be ale wzniecanie nacjonalizmu rosyjskiego jest dobre. Rosyjskie, nacjonalistyczne bojówki na Krymie i na wschodzie Ukrainy są pozytywne a w Odessie jeszcze bardziej pozytywne.
    Czy nie wydaje się pani, ze Putin prowadzi Rosję na manowce?
    Czy nie dostrzega pani, ze jest to dyktatura klejona nienawiścią do nierosjan?
    Pani nic nie dostrzega ale z uwielbieniem pławi się pani w życiorysach. Przypomina mi to red. Kazimierza Kąkola w Trybunie Ludu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się pławię w życiorysach? Czyżby?
      Nie zauważyłeś Anonimie, że OMAWIAM wywiad z red. Michnikiem, jaki przeprowadzał z nimi dziennikarz Die Welt? Pytania zadawał red. Alan Posener i to jego interesowały sprawy rodzinne Adama Michnika...

      Usuń