 |
I-sza nagroda tyg. POLITYKA (2014) w konkursie na karykaturę Putina - Andriej Lewczenko (Ukraina) |
KULTURA
POLSKA
Wulgaryzm
w tytule? Owszem, adekwatny do sytuacji w polskiej kulturze. Przynajmniej w niektórych jej segmentach.
Kilka
dni temu (21 maja) w kulturalnym serwisie platformy informacyjnej Onet,
przeczytałam taki dialog:
Onet
Kultura: Nie obawia się pan
proroczej mocy swoich słów? Co, jeśli pewnego dnia naprawdę obudzimy się w
świecie, w którym Car Władimir I planuje ekspansję na Zachód?
Wojtek
Miłoszewski: Wtedy
będziemy mieć, mówiąc bardzo kolokwialnie, przesrane. Władimir Putin od dawna morduje ludzi poza granicami swojego
państwa. Myślę tu między innymi o Czeczenii, Syrii czy Ukrainie.
Towarzyszą temu głosy oburzenia państw zachodnich oraz niewiele znaczące
sankcje, bo wszyscy tak czy siak surowce cały czas kupują od Rosjan. Dlatego
gdyby, czego nikomu nie życzę, moja wizja się ziściła, to możemy liczyć tylko i
wyłącznie na siebie.
Owa
wizja to „Władimir Putin, który obwołał
się carem, postanawia reaktywować Imperium Rosyjskie i pochłonąć Europę
Zachodnią; do akcji wkraczają jednak wojska amerykańskie”. Jest zawarta w dwóch wydanych już
książkach pana Wojtka: „Inwazja” i „Farba”, a dialog dotyczy trzeciej z tej
serii - powieści „Kontra”.
O autorze mogłam się
dowiedzieć z Onetu, że to dojrzały już, 39-letni mężczyzna, pisarz i scenarzysta. Autor ponoć
bestsellerowych powieści sensacyjnych z elementami political fiction: „Inwazji”
(W.A.B. 2017) i jej kontynuacji: „FARBY” (W.A.B. 2018), i najnowszej
„Kontry” (W.A.B. 2019), a także podobnie świetnie przyjętego krakowskiego kryminału
retro — „Kastor” (W.A.B. 2018). Współscenarzysta seriali: „Wataha” dla HBO
Europe i „Prokurator” dla TVP 2, zdobywca Nagrody Filmowej - "Orzeł" za najlepszy
filmowy serial telewizyjny 2015r. Słowem utalentowany literat.
Otóż,
ten znany (wg Onetu) pisarz pozwala sobie jawnie, publicznie rzucać podejrzenia
o najcięższe zbrodnie pod adresem konkretnej osoby, prezydenta przygranicznego
z Polską państwa. Czyni to absolutnie bezkarnie, chociaż polskie prawo na takie
pomówienia w stosunku do głów państw - ma stosowne paragrafy w swoich kodeksach.
Ale
nie można się panu Wojtkowi zbytnio dziwić.
Związku Radzieckiego na oczy nie widział, ZSRR przestało istnieć na początku grudnia 1991r. i pan Wojtek miał
wtedy zaledwie 11 lat. Inspiracje o Rosji i informacje o jej prezydencie czerpie z wątpliwej
jakości literatury, w której faktów jest niezbyt wiele, ale plotek, insynuacji,
pomówień i prymitywnego szkalowania - mnóstwo. Osobiście Władimira Putina nie spotkał, słowa
z nim też nie zamienił, podobnie, jak ujawniona poniżej jego literacka idolka i dziesiątki innych autorów książek o Putinie, opublikowanych ostatnio w Polsce..
Onet
Kultura: A co pan teraz czyta?
Wojtek
Miłoszewski: Kończę biografię Władimira Putina, którą
musiałem przerwać już dwukrotnie, zaczynając pracę nad „Farbą”, a potem nad
„Kontrą”. Książka Krystyny Kurczab Redlich: „Wowa, Wołodia, Władimir” (W.A.B.
2016) to świetny przykład gigantycznej pracy dziennikarskiej i faktograficznej,
połączonej w treść, którą czyta się niczym najlepszą powieść akcji. Polecam!
Ja natomiast książki Krystyny Kurczab Redlich: „Wowa, Wołodia, Władimir”
- absolutnie nie polecam, chyba, że ktoś lubi plotki rodem z magla. Plotek,
insynuacji i pomówień tam jest na tony. Pracy faktograficznej nie ma żadnej,
ale jest za to przegląd zachodniej prasy i zachodnich publikacji na temat Putina. I
to nie zweryfikowanych. Pisząc o Putinie autorka nie odwołuje się ani razu ani do jego wypowiedzi, ani do jego publikacji. Ona wie lepiej co Putin myśli, niż sam Putin.
,
Inny
luminarz polskiej kultury, Karol
Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku kilka dni temu (18/19 maja), w
tradycyjną „Europejską Noc Muzeów” wyrzucił z zarządzanej przez niego placówki zespół
muzyczny przygrywający zwiedzającym - za wykonanie w języku polskim - radzieckiej
piosenki frontowej „Tiomnaja nocz” !
Dla
dyr. Nawrockiego była to piosenka "bolszewicka promująca komunizm". Przerwał
występ „Kapeli Podwórkowej”, wg relacji członów zespołu w sposób mało
kulturalny, wręcz wulgarny
Oczywiście, była to awantura publiczna, przy obecności
zwiedzających muzeum.
Autorem
tekstu piosenki jest Władimir Agatow, przełożył go na jęz. polski - Julian Tuwim.
Muzykę skomponował Nikita Bogosłowski. Piosenkę wykonywał w przeszłości m.in.
Chór Czejanda i Mieczysław Fogg.
Utwór zaśpiewał również Mark Bernes
w radzieckim filmie z 1943r.: „Dwaj żołnierze”
Muzeum
w wydanym oświadczeniu napisało, m.in.
”
Dyrektor Muzeum zwrócił uwagę muzykom na niestosowność wykonywania sowieckiego utworu
propagandowego w kontekście Nocy Muzeów w MIIWS, prosząc
jednocześnie o zaprzestanie jego wykonywania i kontynuowanie występu. (...)” , czemu zaprzeczają członkowie zespołu
Dalsza część oświadczenia jest wręcz kuriozalna i świadczy o poziomie
intelektualnym pracowników muzeum, poświęconemu II wojnie światowej,
nb. zakończonej przez ZSRR w zdobytym
przez Armię Czerwoną Berlinie. gdzie przyjęto kapitulację III Rzeszy Niemieckiej.
Oświadczenie, podpisane przez Aleksandra
Masłowskiego, rzecznika prasowego Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku zawiera zdumiewająco absurdalne treści:
„(...) Utwór
ten w bałamutny
sposób przedstawia rozmyślania sowieckiego żołnierza, który tęskni
za pozostawioną w domu kobietą, ocierającą łzy nad łóżeczkiem (wspólnego być może)
dziecka. Jest to przykład tworzenia legendy romantycznego krasnoarmiejca,
który walczy za Kraj Rad, a tęskni do domu. Aż chce się zapytać, czy nostalgia ta
odbywa się przed, po czy w przerwie w mordowaniu, rabunku i gwałceniu kobiet
(oraz często dzieci) masowo praktykowanych przez „romantycznych” Sowietów w
drodze na Berlin przez tereny zamieszkałe przez Polaków.
W niczym nie zmienia tego fakt funkcjonowania polskiego tłumaczenia piosenki
autorstwa J. Tuwima, czym próbowali się zasłaniać muzycy, uzasadniając tym swój
upór w odmowie zaprzestania wykonywania utworu (...) Ale wobec uporu muzyków
obstających przy wykonywaniu utworu nie licującego z prawdą o udziale żołnierzy sowieckich
w II wojnie światowej, Dyrektor Karol Nawrocki nie mógł postąpić inaczej”.
Nie dość, że treść oficjalnego oświadczenia
państwowej instytucji kultury, przekracza wszelkie dozwolone normy wypowiedzi
publicznej i zawiera liczne pomówienia, to na dodatek – jest niespotykanym
przykładem ogromnej pogardy wobec walczących na wojnie żołnierzy, wobec kobiet czekających na nich w
domu. Pogardy - wyrażonej publicznie przez osobę publiczną w
imieniu publicznej placówki kultury w Polsce!
Przy czym dyrektor Muzeum II Wojny Światowej i
jego rzecznik prasowy popisali się totalnym brakiem elementarnej wiedzy historycznej dot. II wojny światowej i całkowitą
ignorancją dot. udziału żołnierzy radzieckich na frontach tej wojny. W normalnym kraju byłby to
skandal, a dyrektor pożegnał by się natychmiast ze stanowiskiem. W Polsce - takie działania dyrektora muzeum uchodzą to za normalność, a
nawet są promowane.
Propaganda antyrosyjska zbiera
swoje żniwo w Polsce – przerażającą ignorancją historii, zlasowanymi mózgami
ludzi świata kultury w matryce sloganów rusofobii, skandalami w placówkach kultury, zalewem pseudo-dokumentalnej literatury o Rosji i jej prezydencie.
Księgarnie
są zawalone książkami polskich i obcych autorów, które mniej lub
bardziej kreują negatywny wschodniego sąsiada i Władimira Putina.
Były również próby wyrugowania z sal koncertowych i filharmonii utworów Prokofiewa czy Szostakowicz przez radnych PiS, torpedowania występów Chóru Aleksandrowa.
Propaństwowe i opozycyjne media
opiniotwórcze prześcigają się w lansowaniu negatywnego obrazu Rosji i jej prezydent. Czynią to
całkowicie bezkarnie, nie licząc się ze skutkami takiej nachalnej antyrosyjskiej propagandy.
Poziom polskiej kultury kreowanej
przez PiS, a wcześniej PO - sięgnął rynsztoka, a właściwie szamba.